Górnictwo (podobnie jak hutnictwo i inne podobne zawody) uważane jest za jedną z najtrudniejszych prac na całym świecie. Kopalnie, szyby, chodniki to miejsca, które w ciągu lat pochłonęły niezliczone ilości niewinnych istnień, które tylko walczyły o węgiel – surowiec, jakiego bryły przelicza się na złoto i pieniądze. Mimo bowiem ruchów proekologicznych, które starają się lansować alternatywne źródła energii, węgiel, ropa i gaz ziemny pozostają jednymi z najbardziej pożądanych surowców, których posiadanie zapewnia stabilność energetyczną kraju (w Polsce 90% energii elektrycznej pochodzi ze spalania węgla). Górnik wydobywający węgiel stal się nawet w kulturze jednym z najważniejszych paradygmatów, które używane są do obrazowania ogromu niedoli ludzkiej.
Górnik na papierze i tak jest ze stali

fot. marccooper.com
Jednym z najlepszych pisarzy, którzy obrazowali ciężkie życie górnika był Emil Zola i jego powieść „Germinal”, gdzie z całą mocą naturalizmu przedstawiono i opisano niedole górników, wzmocnioną jeszcze przez lata kryzysu i wyzysku robotnika we Francji w tamtym czasie. Ale i dziś węgiel żąda wielu ofiar: powstają kolejne biedaszyby, gdzie byli czy niedoszli górnicy samodzielnie kopią coraz głębiej i głębiej, by dotrzeć do pokładów węgla, które mogłyby być na tyle bogate by przez pewien czas wyżywić ich rodzinę. Biedaszyby są bardzo niebezpieczne, nie zabezpieczone w żaden sposób, co bardzo często negatywnie wpływa na życie i zdrowie wielu niby-gorników. Węgiel to czarne złoto, które jednak w bardzo dużym stopniu pochłania życie kolejnych ludzi.
W dzisiejszych czasach życie górnika wydobywającego węgiel nie jest może aż tak trudne jak to opisane w „Germinal”, ale jednak jest ciężkie i bardzo często niebezpieczne – biedaszyby są tego dowodem.
